Wracam po dłuższej przerwie. Nie wiem czy uda mi się zachować odpowiednią częstotliwość wpisów, ale postaram się. Przez ostatnie kilka tygodni trochę się działo. Prywatnie, zawodowo, w tzw. wielkim świecie i świecie polityki. Chciałbym napisać o wszystkim, ale pewnie nie dam rady. Zacznę od podróży do Niemiec. To był jeszcze marzec. Wyjazd był służbowy, ale sprawy zawodowe pominę, bo nie są zbyt ciekawe. Na autostradzie (w drodze powrotnej do Polski) wyprzedził mnie...Smart. To takie toczydełko kształtem i wielkością odpowiadające kostce Rubika. I przy moich 150 km/h zostałem przez coś takiego wyprzedzony. Jakiś czas później, może z godzinę, korek. Z autostrady zjechać nie można, więc stoję i cierpliwie czekam. Po niecałych dwóch godzinach dowlokłem się do źródła korka. Było ro rozjechany przez ciężarówkę... Smart. Zapewne ten sam. Niewiele z niego zostało. Zapewne nikt nie przeżył. Ale cóż, takim autem powinno się jeździć po mieście a nie popierniczać po autostradzie. Jak zwykle sz...