Posty

Planety szaleją

...

Nareszcie wakacje

Jeszcze tylko piątek i mam urlop. Wyjeżdżam lenić się i robić nic. Wielkie nic. Ale zanim wyjadę skrobnę sobie trochę o tym co wydarzyło się w ostatnich tygodniach. Nie wiem czy wspominałem, ale założyłem sobie ogródek ziołowy na działce. Nie wszystko rośnie jak zaplanowałem. Urosła kolendra, mięta, szczypior, tymianek. Słabo rośnie posadzony rozmaryn. Posiany nawet nie chce wzejść. A siałem w kwietniu. Najwyższa pora się wyłonić. Poza ziołami zasiałem ogórki (wykiełkował jeden krzaczek), fasolkę (zero efektu), słoneczniki (te wyglądają obiecująco. Oprócz ziół posiałem kwiaty. Nazwy nie pamiętam. Wybierałem po obrazkach na opakowaniach. te jakoś rosną. Ciekawe czy zakwitną. I kto jest największym beneficjentem moich grządek? Nie ja. Zapewniam. Ile razy wpadam na działkę podlać grządki siedzą na nich żaby. Żab jest, zresztą, dużo. I wybierają sobie najładniejsze miejsca. Świetnie czują się między krzaczkami mięty. Służy im kolendra. Między kwiatami też czują się świetnie. Nie dość...

Się nazbierało

Obraz
Zacznę od końca. Czyli od dni ostatnich. Na obrzeżach mojego świata pojawił się festiwal Eurowizji. No właśnie. Czemu wygrał Izrael? Przecież TA piosenka, to nie piosenka, to jakiś dźwiękowy koszmar. Samego festiwalu nie oglądałem, ale to "cudo" to nie jest, moim skromnym zdaniem, festiwalowy hit. Może dziś są takie czasy, że strach narazić się Izraelowi. Bo to antysemityzm. Kolejny temat to znowu Izrael. Tym razem na poważnie. Atak na Palestyńczyków przy proporcjach jak Niemcy na Polaków w Powstaniu Warszawskim (czołgi i samoloty na butelki z benzyną). I co? I nic. Świat patrzy i nawet nie pierdnie. Jak Żydów mordują to Holokaust. Ale jak oni wytaczają uzbrojoną po zęby armię na ludzi z bronią ręczną i koktajlami Mołotowa to jest samoobrona. Hipokryzja. I tyle. Słuchałem ostatnio zestawienia muzycznych przebojów lat 70-tych. Były tam piosenki z lat 1970-1979. Świetne zestawienie. To muzyczna przepaść, choć to tylko 10 lat różnocy. Takie dwa przykłady, które były na ...

Spotkanie, rozmowa, sieć, bank i muzyka

Obraz
Spotkałem się ostatnio z Francuzem. Służbowo. W Polsce. Omówiliśmy sprawy zawodowe. Odwoziłem go na lotnisko z Płocka. Po drodze zatrzymaliśmy się w przydrożnej karczmie. Zamówił kaczkę z ziemniakami i buraczkami. I tu pojawiło się zdziwienie. Buraczki na gorąco??? U nas tak nie ma. Buraczki w sałatkach, na zimno... Na ciepło nie jadł nigdy. Mimo zdziwienia graniczącego z osłupieniem, zjadł wszystko. Ale jak prostą rzeczą można inne nacje zaskoczyć. Po długiej przerwie, kilkumiesięcznej, postanowiłem zadzwonić do swojego dobrego znajomego. Razem chadzaliśmy na ryby. Sezon się zbliża, więc powód był. On mi oznajmia, że jest w sanatorium. Lata swoje ma, więc nie uznałem tego za jakieś dziwactwo. Pytam gdzie jest w tym sanatorium. W Otwocku. I tu mnie tknęło. W Otwocku były sanatoria dla gruźlików. Pytam, więc czy dobrze kojarzę powód jego pobytu. DOBRZE!!! Kurwa, 21 wiem i gruźlica. Podobno znowu staje się groźna. Leczył się ponad pół roku antybiotykami a teraz kibluje w sanatorium. П...

Po dłuższej przerwie

Wracam po dłuższej przerwie. Nie wiem czy uda mi się zachować odpowiednią częstotliwość wpisów, ale postaram się. Przez ostatnie kilka tygodni trochę się działo. Prywatnie, zawodowo, w tzw. wielkim świecie i świecie polityki. Chciałbym napisać o wszystkim, ale pewnie nie dam rady. Zacznę od podróży do Niemiec. To był jeszcze marzec. Wyjazd był służbowy, ale sprawy zawodowe pominę, bo nie są zbyt ciekawe. Na autostradzie (w drodze powrotnej do Polski) wyprzedził mnie...Smart. To takie toczydełko kształtem i wielkością odpowiadające kostce Rubika. I przy moich 150 km/h zostałem przez coś takiego wyprzedzony. Jakiś czas później, może z godzinę, korek. Z autostrady zjechać nie można, więc stoję i cierpliwie czekam. Po niecałych dwóch godzinach dowlokłem się do źródła korka. Było ro rozjechany przez ciężarówkę... Smart. Zapewne ten sam. Niewiele z niego zostało. Zapewne nikt nie przeżył. Ale cóż, takim autem powinno się jeździć po mieście a nie popierniczać po autostradzie. Jak zwykle sz...

Jeszcze chwileczkę

Nie mam kiedy usiąść spokojnie i napisać co mi w duszy gra. A gra sporo. Zarobiony jestem jak blacharz w "Brunecie wieczorową porą". Jeśli ktoś tu jeszcze zagląda, to proszę o chwilę (bliżej nieokreślonej długości) cierpliwości. Pozdrawiam

Przed weekendem

Obraz
Zbliża się weekend. Nareszcie. Będzie chwila odpoczynku. Na to szczerze liczę. Niestety. Z gotowania nici. A miałem ambitne plany. Wypadł jednak proszony obiad rodzinny w sobotę. W niedzielę wybierzemy się pewnie gdzieś na obiad. I nie ma sensu gotować. A tak mnie to odpręża... Muzycznie nastawiłem się na spokojne, refleksyjne tony. Oczywiście jak na mnie. Deep Purple - Soldier of Fortune Deep Purple - When a Blind Man Cries Uriah Heep - Lady in Black Hawkwind - High Rise Kitaro - Tenku A na koniec luźne nawiązanie do biedy, w jakiej zmuszony był żyć niejaki Gowin. Oby przeciętny Polak był tak "biedny". Z weekendowym pozdrowieniem