Posty

To nie ja

Przyjechałem dziś do Jaworzna. Nocleg w hotelu Brojan. Zarezerwowałem pokój na ich stronie ze 2 dni temu. Wypełniłem wszystkie wymagane rubryczki. Między inny mi tę z danymi do faktury - nazwa i adres firmy oraz NIP. Dziś przyjeżdżam. Rezerwacja jest. Dostaję klucz. I mam zapłacić. Czy życzę sobie fakturę? Tak. To proszę podać dane do faktury. Że, kurwa, co? Macie w potwierdzonej rezerwacji! I tu kulminacja... Ale to nie ja robiłam tę rezerwację, rzekła panienka z urażoną miną. Stwierdziłem, że w dupie mam jej obrażenie i nie podam danych. Niech znajdzie. To może opierdoli osobę, która gdzieś wsadziła dane, które pracowicie już wpisałem. Pogrzebała, poszperała i znalazła. Fakturę wystawiła. I tu troszkę szersze ujęcie tematu "To nie ja". Jeśli sprawa dotyczy mnie, jako pojedynczej osoby, to albo ja albo nie ja. Ale jak idę do firmy w jakiejś sprawie, to wisi mi czy to jedna niedojda coś robiła czy inna. Ja sprawę zlecam firmie, instytucji. Ich sprawa jak to ogarniają. K...

+ (słownie: plus)

Mniej czy bardziej oficjalnie zaczął się wyścig wyborczy. Wysłuchałem wczoraj założeń nowego programu przewodniej siły narodu. W skrócie to: - kiełbasa+ (kasa za głosy) - obiecanki+ (wszelkiej maści obietnice na koszt innych - np. lokalne linie autobusowe) - koryto+ (jeśli ciemny lud kupi dwie powyższe propozycje to zagwarantuje realizację tego punktu dla wybranych w wyborach, dla ich krewnych, dla ich znajomych i dla innych pociotków) - demolka+ (pod pretekstem poprawy funkcjonowania Polski) To wszystko przypomina mi piosenkę . Pozdrawiam

Policja!!! Czyli o tym jak zaufać amatorom

Każdemu zdarzyło się wzywać policję lub inne służby. Oczywiście w sytuacji tego wymagającej. I każdy oczekiwał, że sprawa zostanie załatwiona tak skutecznie jakby zajął się nią porucznik Borewicz, porucznik Columbo lub Herkules Poirot. Znajdują winnych, troszczą się o społeczeństwo. Są dobrzy w tym co robią, ale też dobrzy dla zwykłych ludzi. Ale tak się nie dzieje. Oto kilka przykładów z najbliższego otoczenia. Leslie Warszawski odziedziczył kiedyś domek z działką. Nie korzystam z niego. Płacę podatki i sobie stoi i czeka na lepsze czasy. Było tam włamanie. Skoro nikt nie przyjeżdża to kusi. Złodzieje wykazali się niebywałą pomysłowością. Rozebrali dwie lodówki i wymontowali z nich przewody i rurki wymiennika ciepła. Na złom. Obcięli przewody zasilające od wszystkiego od czego dało się odciąć. Od czajnika, od lampki i innych drobnych sprzętów. I zdemontowali całą instalację elektryczną od licznika do gniazdek i lamp. Wezwałem policję. Przyjechał patrol. Od wejścia dawali jasne sygna...

Nie do wiary

Od niedzieli nie mogę dojść do siebie. Od poniedziałku tym bardziej. Nie do wiary. Mimo, że jestem warszawiakiem, mocno odczułem śmierć Pawła Adamowicza. Nie wiem czemu. Może dlatego, że to taka bezsensowna śmierć. Bardzo pięknie zachowało się społeczeństwo. Prawie całe. Nie do wiary. Pięknym gestem była obecność na pogrzebie ludzi z samego Gdańska, ale też Polaków, chcących uczcić pamięć Pawła Adamowicza. Nie do wiary. Pięknym gestem była obecność polityków z różnych stron sceny politycznej. Widziałem siedzących obok siebie Lecha Wałęsę i Aleksandra Kwaśniewskiego. Pamiętam ich wzajemną niechęć podczas ich kampanii prezydenckiej. Nie do wiary. Pięknym gestem była obecność obecnego prezydenta i premiera. Pięknym gestem była obecność byłych premierów i prezydentów. Oni reprezentowali skrajne, czasem, strony sceny politycznej. Nie do wiary. Zaskakująca była nieobecność dwójki byłych premierów. Premierów z lat 2006-2007 i 2015-2017. Przykre i smutne jak mali mogą być ludzie. Nie ty...

Pierwszy dzień w pracy

Jestem w tej pracy pierwszy dzień, ale po urlopie. Nie w nowej pracy. Wciąż w tej samej, choć nieco innej. Dwa tygodnie całkowitej leserki. Od Wigilii do wczoraj to jakaś przepaść czasowa. Święta i przygotowania do nich to jedno. Luz i totalna olewka po nich to drugie. Wyjazd na Sylwestra to trzecie. Kolejna olewka... Wykorzystanie czasu na pozałatwianie spraw w urzędach. I powrót do pracy. Najgorzej było wstać... Cały ten wolny czas wstawałem jak wolny człowiek. Między 7:00 a 10:00. I to ja decydowałem, o której wstaję. A dziś budzik poinformował mnie, że jest 5:55... Jakby go kto pytał. Dostałem trochę płyt - musiałem być grzeczny, bo leżały pod choinką 😃 Jest i Behemoth i Michael Schenker Fest i Slash i Billy Gibbons. Dla każdego coś miłego. Z Behemotha przypasowało mi Bartzabel . Miłe dla ucha. Z płyty Michaela Schenkera świetnie słucha się Take me the church . Lubię taki klimat. Płytę wysłuchałem dopiero dwukrotnie. Co do Slasha i Billy Gibbonsa nie wyrobiłem sobie jeszc...

Się nie mogę zebrać w sobie żeby spisać co się ostatnio dzieje

Czas nawet mam, ale jakoś nie mam natchnienia. Ani jakiejś wielkiej ochoty. Praca pochłania, albo nawet zżera, lwią część mnie. Czy mi się to podoba czy nie, tak jest. W kinie byłem ze 2 miesiące temu, w teatrze nawet nie pamiętam kiedy. Książka wypada mi z rąk po kilku przeczytanych linijkach. Po całym dniu zalegam i mam wszystko w dupie. Jedno co mnie  nie opuszcza to muzyka. Głównie w samochodzie. Ale ileż tego jest? Kilka godzin tygodniowo. A pracy kilkadziesiąt. W łeb se strzelić. Ale od Wigilii mam 2 tygodnie urlopu. I na to czekam jak żaba na deszcz. Czekam zasłuchany w muzykę lat 80-tych. Doszło do tego, że mnie odpręża. Nena - 99 Luftballons The Hooters - Johny B Red Guitars - Marimba Jive Lombard - Przeżyj to sam Korba - Biały rower ZZ Top - Sharp dressed man Recydywa Blues Band - Wysoki sądzie Roxa - A ona tańczy I żeby nie było tak spokojnie, to na koniec coś mocniejszego. Z tych samych lat 80-tych. Rainbow - Spotlight kid - od pierwszego wysłuchania...

Wanna z widokiem

Obraz
Jestem w Portugalii. Tradycyjnie mało czasu, bo sprawy służbowe. Nie oznacza to jednak, że nie poszedłem wybrzeżem oceanu. Strzeliłem parę fotek. Ale wyjazd trwa kilka dni. W sumie 4 dni i 3 noce. Noclegi wypadły mi w całkiem dobrych hotelach. Z czego jeden z polem golfowym, pełnym zapleczem SPA, basenem, siłownią i zajebistą kuchnią - karmili przez cały dzień. Od śniadania, przez przerwy kawowe, lunch, kolejne przerwy kawowe po uroczystą kolację. Ale moją uwagę zwróciła wanna. Wanna z widokiem... na ocean. Ustawiona w pokoju (nie w wydzielonej kabinie prysznicowej). Można brać kąpiel i podziwiać świat za oknem. Zdjęcia poniżej: Sama wanna i widok z wanny przez okno. A w zasadzie przez taras. Nie zmienia to faktu, że z takim cudem nie spotkałem się jeszcze. Cóż. Co dzień coś nowego. Pozdrawiam